Strona główna > Słownik > Publikacja

Publikacja


Publikacja powinna zawiewać następujące elementy:
Tekst podstawowy powinien zawierać następujące elementy:
  • Wstęp
  • Część teoretyczna lub eksperymentalna
  • Osiągnięte wyniki
  • Dyskusja/wnioski
  • Ewentualne podziękowania

Warto przytoczyć interesującą opinię o roli publikowania:

„Opublikowanie wyników doświadczeń jest zarówno działaniem społecznym, jak i naukowym. Społecznym dlatego, że umożliwia innym uczestnictwo w zdobytej wiedzy, natomiast naukowym z tego powodu, że pozwala innym naukowcom sprawdzić poprawność uzyskanych rezultatów.”
(Źródło:  A. K. Dewdney: Uczniowie czarnoksiężnika. Nauka, która zbłądziła. Warszawa: Amber, 1997. ISBN 83-7169-537-3. s. 22)

à propos


  1. Publikowanie jest jedyną metodą, aby zaistnieć w nauce, nawet jeśli wydaje się, że jest to schyłek działalności, a sam autor nie osiągnął wcześniej niczego naprawdę ważnego. Erwin Schrödinger opublikował "równanie Schrödingera" w 1926 r. już jako niemal czterdziestolatek, kiedy postanowił porzucić fizykę, gdyż nie mając znaczących rezultatów chciał zająć się nauczaniem filozofii. Ponieważ nie uzyskał posady, o którą zabiegał, powrócił do fizyki. Jak sam odnotował "ku memu zdumieniu coś z tego wyniknęło". (Źródło: Jeremy Bernstein: Albert Einstein i granice fizyki, Warszawa: Świat Książki, 2008, ISBN 978-83-7391-450-6. s. 121).
  2. Nie należy zwlekać z publikowaniem! W 1771 r. szwedzki aptekarz Karl Wilhalm Schecle odkrył tlen. Swoje eksperymenty opisał w książce pt. "Traktat chemiczny o powietrzu i ogniu". Napisania wstępu do tej książki podjął się słynny szwedzki chemik Torbern Bergman, jednak pisał ten wstęp tak długo, że wydawca opublikował książkę dopiero po 6 latach. Było to już po opublikowaniu własnych eksperymentów przez Josepha Pristleya i jego obwołano odkrywcą tlenu. Z kolei wielki odkrywca Henry Cavendish w ogóle nie opublikował swoich odkryć z dziedziny fizyki i chemii i pozostały one nieznane przez 100 lat, do czasu gdy te notatki odnalazł i opublikował inny wielki fizyk James Clerk Maxwell. (Źródło: Robert Youngson: Błędy uczonych. Warszawa: Amber, 2005, ISBN 83-241-2324-5).
  3. Interesująca opinia Johna Cairnsa (biologia molekularna):
    „Naprawdę lubię pisać wstęp, bo lubię wymyślać te dwa zdania, które odeślą czytelnika od razu in media res. Najmniej lubię zakończenie, tzw. „dyskusję wyników”. Zasady są takie: piszesz, co zamierzałeś zrobić, opisujesz jak to zrobiłeś, opisujesz wyniki, a potem mówisz to raz jeszcze w dyskusji – i tego nie lubię. Lubię się postarać powiedzieć coś innego, bo nie lubię pisać dwa razy tego samego. Dla mnie dyskusja to coś bardzo, bardzo  trudnego i pocieszam się tylko tym, iż najwyraźniej dla kompozytorów piszących symfonie ostatnie takty też są najtrudniejsze. Nie ulega wątpliwości, że Beethovenowi i Brahmsowi ostatnie takty sprawiały zawsze najwięcej kłopotu.”
    (Źródło: Wolpert Levist, Richards Alison: Pasja poznania. Warszawa: Wydawnictwo CiS, 1999. s. 131)
  4. A oto uwagi o warsztacie pracy wybitnego historyka prof. Janusza Tazbira: "W przeciwieństwie do wielu moich kolegów, którzy bardzo lubią zbierać źródła i i czytać opracowania, a do samego pisania przystępują niechętnie, ja najbardziej lubię właśnie ów  proces przelewania myśli na papier. Ta pozorna zaleta przeszkadzała często w ich doszlifowaniu, toteż od pewnego czasu staram sie pisać ze znacznym wyprzedzeniem terminu. Pierwsze redakcje odkładam do szuflady, aby sobie spokojnie dojrzewały, a potem, zanim przekażę je wydawnictwu, nadaję im ostateczny kształt." (Źródło: Janusz Tazbir: Długi romans z muzą Klio. Warszawa: Iskry, 2007. ISBN 978-83-244-0044-7. s. 67)
  5. I jeszcze dobra rada prof. Tazbira: "Konieczne jest wczesne wprawianie się do pisania: najlepiej zaczynać od sprawozdań z sesji i  konferencji lub krótkich recenzji. Słowem rozprawa doktorska nie powinna być debiutancką drukowaną próbą pisarską." (Źródło: Janusz Tazbir: Długi romans z muzą Klio. Warszawa: Iskry, 2007. ISBN 978-83-244-0044-7. s. 82)
  6. „Sekret dobrego pisania leży w poceniu się nad każdą kartką papieru, przeżywaniu męki przy każdej zmianie, długim namyślaniu się zanim przeleje się słowo na papier. Szczególna znaczenie ma ostatni element – przekonania, że dobry utwór nie powstaje bez uprzedniego długiego namysłu i że procesor tekstu umożliwiając szybkie i wygodne pisanie, stwarza pokusę skrócenia tego stadium lub pominięcia go w całości. (...) Tekst napisany za pomocą procesora wygląda na ogół już w pierwszej wersji tak dobrze, tak estetycznie, że autor może stracić ochotę do wnoszenie poprawek, nawet gdy są uzasadnione.”
    (Źródło: Levinson Paul: Miękkie ostrze. Naturalna historia I przyszłość rewolucji informacyjnej. Warszawa: Wydawnictwo Literackie,  MUZA SA, 1999. ISBN 83-7200-361-0. s. 190-191)
  7. W publikacji niezmiernie ważny jest tytuł, który powinien zarówno dobrze określać jej treść,  jak i zachęcać do lektury. Należy jednak zachować w tym umiar, o czym przekonuje tytuł dzieła wydanego w 1566 r. w Krakowie: „Geometria to jest miernicka nauka po polsku krótko napisana z greckich i łacińskich ksiąg. Najdziesz też tu, jako nasi miernicy zwykli mierzyć imienie na włóki albo na łany. Item jako wieżę lub co inszego wysokiego zmierzyć albo dalekość jaką. Na przykład kiedy by chciał wiedzieć, jak daleko do zamku przez błoto albo przez wodę.”
    (Źródło: Arct Zbysław: Dziwne historie książki. Wrocław: Ossolineum, 1969. s. 179)
  8. "[Słynny astronom i fizyk Arthur Stanley] Eddington był znany jako jeden z najgorszych wykładowców świata, człowiek, który nigdy nie kończył zdania przed rozpoczęciem kolejnego, lecz pisał z niezwykłą jasnością zarówno teksty naukowe, jak i popularyzacyjne."  (Źródło: Marcus Chown: Magiczny tunel. Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka. ISBN 83-7298-428-X. s. 115)
  9. W ciągu zaledwie dwóch lat, od 1665 do 1667 roku, Isaac Newton wynalazł rachunek różniczkowy i całkowy. Jednak po ogłoszeniu wyników tych prac swoje roszczenia zgłosił Gottfried Leibnitz, który uważał się za wynalazcę rachunku różniczkowego i całkowego. W rzeczywistości obaj uczeni nieświadomie niemal równocześnie pracowali nad tym samym zagadnieniem, z tym że Leibnitz ukończył swoje prace tuż po Newtonie, ale przed opublikowaniem jego rozprawy naukowej. Newton nabrał przekonania, że Leibnitz kradnie jego pomysły i wstrzymał publikację wszystkich swoich odkryć na 21 lat. (Źródło: John Mallone: Wielcy naukowcy-amatorzy. Warszawa: Amber, 2003, ISBN 83-241-1159-X, str. 33)
  10. W 1832 r. Faraday zdeponował w Towarzystwie Królewskim zapieczętowaną kopertę, którą otwarto dopiero w 1937 r. W liście uczony przedstawił hipotezę istnienia fal elektromagnetycznych, podobnych do tych, jakie rozchodzą się po powierzchni wody. W ten sposób Faraday opisał jakościowo to, co Maxwell wyraził w sposób ilościowy. (Źródło: Jack Meadows: Wielcy uczeni. Warszawa: Amber. ISBN 83-7169-402-4. s.147).
  11. Pisać należy zwięźle, można jednak przy lekturze natrafić na bardzo długie zdania, które porażają treścią, pięknem języka i niezwykłą melodyką. Przykładem jest poniższe zdanie, którego autorem jest Cees Nootebook wybitny holenderski pisarz, poeta,  miłośnik i znawca Hiszpanii, kandydat do Literackiej Nagrody Nobla. "Teraz nigdzie już nie jestem bezpieczny: również próg, kolumna, łuk, liście akantu i bajeczne orientalne zwierzęta na kapitelach, geometryczne stylizowane kwiaty na wysokich, wąskich fryzach nadlatują ze swymi zapomnianymi znaczeniami i chcą, jak kiedyś, zostać odczytane, rozpoznane tak, jak je kiedyś zakodowano i znano w czasach, gdy cztery nie było wyłącznie czterokrotnym powieleniem tego samego, lecz - i to od najwcześniejszych początków prehistorii - tym, co solidne, uchwytne, pełnią, gdy królowie mieli w nazwie cztery, "władca czterech stron świata, czterech mórz", ale w ten sposób za bardzo odbiegłem od mojego kamienia do szesnastu jalo powielenia ośmiu, do Hod, ósmej sefiry kabały, splendoru, chwały, do znaczenia czterech spółgłosek w nienadającym się wypowiedzieć imieniu YaH-WeH, Y człowiek, H lew, W byk, ponownie H, orzeł, i wreszcie uciekłem od tych wszystkich mrocznych objaśnień przez próg, który oddzielał to, co święte, od tego, co świeckie, i znowu stoję na zewnątrz, gdzie deszcz uspokajająco szumi w koronach drzew, które tu nic nie znaczą, bo nie zostały prze nikogo wykonane."  (Źródło: Cees Nootebook: Drogi do Santiago. Warszawa: Wydawnictwo W. A. B., 2007, ISNB 978-83-7414-293-9. s. 224).
  12. Publikowanie jest w działalności naukowej niezmiernie ważne, jednak warto pamiętać, co wielki pisarz Franz Kafka napisał do swojego wydawcy: "Zawsze będę Panu znacznie bardziej wdzięczny za odesłanie moich maszynopisów niż za ich publikację." (Źródło: Alexander Pechmann: Biblioteka utraconych książek. Warszawa: Świat Książki, 2009, ISBN 978-73-247-1182-6, s.52)
  13. Wyniki prac naukowych są zazwyczaj publikowane w czasopismach naukowych. Jednakże może to być również artykuł w gazecie! Leon Foucoult, który jako samouk nie był uznawany przez współczesnych francuskich matematyków i fizyków, opublikował w poniedziałek 31 marca 1851 r. w wydawanej od czasów Rewolucji Francuskiej gazecie Journal des Debats artykuł opisujący doświadczenie z wahadłem, którym udowodnił ruch obrotowy Ziemi. (Źródło: Amir D. Aczel, Wahadło. Leon Foucoult i tryumf nauki. Warszawa: Prószyński i S-ka. ISBN 978-83-7469-549-7, s. 11)
  14. Przy publikowaniu ważny jest język. Oto co znakomity pisarz Józef Hen napisał o książce "Okamgnienie" innego znakomitego pisarza, Stanisława Lema. "Cieszyłem się na tę lekturę. Oczywiście, ciekawe, ale czasem drażni język, w którym przejawia się swoiste poczucie wyższości. Książki tego typu, przeznaczone dla ludzi o wykształceniu raczej humanistycznym - bo przecież nie dla fizyków i biogenetyków - należy pisać po polsku, podczas gdy Lem stosuje często żargon scjentyczno-epistemologiczny, aksjologiczno-ontologiczny, i to tam, gdzie od lat używane jest z dobrym skutkiem słownictwo polskie. Przyłapałem go już kiedyś na "kompleksie suicydalnym" (samobójczym), w tej zaś książce przepowiednia nazywana jest predykcją, nieśmiertelność "Immortalizmem", ewolucja skokowa jest "saltacjonistyczna". Czy dostał bzika? Taki świetny pisarz! Czy też inaczej już nie umie?" (Źródło: Józef Hen: Dzienniki na nowy wieki. Warszawa: Wydawnictwo W.A.B., 208, ISBN 978-83-7414-706-4, s. 38)